Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poznań. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Squattersi w Poznaniu

Miało być o Justinie Bieberze, ale jak zwykle najlepsze pomysły na artykuły podsuwa samo życie.

Kumpel zapytał mnie wczoraj, czy mam pomysł na to, jak sformułować obywatelski projekt ustawy tak, żeby na pierwszy rzut oka traktował o miłości i kwiatkach, a de facto pozwalał wieszać anarchistów za jaja. I znowu powraca temat Światowego Dnia Agresji Higieny Psychicznej, który przygotowywałem na jeden z nadchodzących standupów. Facet jest z Poznania, więc dam sobie głowę uciąć, że chodzi o grupę "anarchistów", która postanowiła założyć "skłot". Dlaczego w cudzysłowu? W swej ignorancji posłużę się Wikipedią, której cytaty wykorzystam w sposób wygodny dla mej stronniczej retoryki.

Anarchizm (od stgr. ἀναρχία anarchia – "bez władcy") lub wolnościowy socjalizm – doktryna postulująca model społeczeństwa opartego na dobrowolnej współpracy, równości społecznej, solidarności międzyludzkiej i poszanowaniu wolności jednostki, odrzucająca potrzebę istnienia instytucji państwa, kapitalizmu oraz innych form władzy, wyzysku, przymusu i hierarchii, a także ruch społeczny dążący do realizacji tych celów.

Przyjrzyjmy się temu, co mówi prasa.

Jak wynika z cytowanej definicji, grupa ludzi postulująca model społeczeństwa opartego na równości społecznej(wśród których na bank jest co najmniej jedna absolwentka gender studies)i poszanowaniu wolności jednostki, postanowiła urządzić się w opuszczonym budynku.

Typowa Emma według wyobrażeń Autora

"Jak zapewniają, właściciel kamienicy w ogóle się nią nie interesuje. - Od listopada jakoś się tu nie pojawił - wyjaśnia "Emma."

A co jeśli się pojawi? Latem anarchiści usiłowali założyć skłot przy ul. Pogórze, ale zostali stamtąd usunięci siłą przez policję, która pojawiła się na miejscu wezwana przez jednego ze współwłaścicieli budynku. - Wtedy usunięto nas nielegalnie - mówi "Emma". – Teraz wiemy, że właściciel, aby próbować nas stąd wyrzucić, będzie musiał mieć sądowy nakaz eksmisji."

źródło

Nie jestem prawnikiem, więc się może nie znam, ale... Jakim cudem usunięto ich stamtąd nielegalnie? Właściciel wezwał policję, by wyprosiła ludzi, którzy postanowili zając jego własność i zostali stamtąd wyrzuceni NIELEGALNIE? Wiem, że Polska to kraj absurdów, ale czy mam to rozumieć tak, że jeśli pod moją nieobecność do mieszkania właduje mi się grupka absolwentów gender studies, która dumnie oświadczy, że chce zakładać skłot, czy proklamować niepodległe państwo, to nie tylko nie mam prawa nakłaść im po mordzie i wezwać Policji, żeby ich wywaliła (w dowolnej kolejności)? Może jeszcze przywitać ich chlebem i solą i zapytać, czy nie życzą sobie może piwka?

powtórzę jeszcze raz:

"- Wtedy usunięto nas nielegalnie - mówi "Emma". – Teraz wiemy, że właściciel, aby próbować nas stąd wyrzucić, będzie musiał mieć sądowy nakaz eksmisji."

Jak czyn niemoralny, dokonywany przez jednostkę, może automatycznie stać się czynem moralnym, kiedy dokonuje go zbiorowość? Bo takie właśnie rozumowanie widzę u tych ludzi. Czy można zająć czyjąś własność (co jest aktem bezprawnym) a potem powoływać się na prawo, twierdząc, że zostali wyrzuceni nielegalnie?

Niech żyje podwójna moralność.